Dzisiaj mijają 4 tygodnie naszej przygody. Nawet my dostrzegamy, że Jula sie zmienia z wyglądu. Coraz bardziej podobna do mamy, tak mówią... Czyli pięknieje :-)
Jula zaczęła widzieć - bez szaleństw, nadal najlepiej dostrzega kontrasty, ale wodzi wzrokiem pilnie za rysunkami (wydrukowaliśmy jej specjalne znaki, wpatruje się w nie jak w obraz), no i co najważniejsze - zaczęła reagować uśmiechem na miłą zaczepkę. W dodatku robi jej się dołeczek przy uśmiechu :-) Jak to ktoś kiedyś powiedział - może być piekło, a potem jeden uśmiech wszystko wynagradza.U nas piekła na razie nie było, Jula jest z tych łagodniejszych dla rodziców - przynajmniej jak porównuje się z tym co ludzie mówią.
Wypłyneliśmy z portu i tak to sobie żeglujemy od 4 tygodni. Przed nami jeszcze szmat drogi, a na naszą łódeczkę czekają rafy, wiry i nagłe burze. Chwilami jest i będzie ciężko, ale gdyby można było cofnąć czas...w życiu byśmy się nie zamienili. Tak naprawdę to niedużo nas zaskakuje, w sensie czego byśmy się nie spodziewali. Zalety dojrzałego ma/tacierzyństwa :-)
Wolny czas się kończy, bo to pora usypiania. Jak to kiedyś było, kiedy miało się czas tylko dla siebie... :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz