środa, 27 lutego 2013

Historia pewnej szuflady

Zaczęło się od tego, że dobrałam się do szuflady pod piekarnikiem.
Żadne blokady i zabezpieczenia, które kupowała mama nie przetrwały, wobec mojego uporu, żeby ją otworzyć.
W związku z tym mama się poddała, zabrała stamtąd foremki do ciasta i postanowiła, że to będzie MOJA SZUFLADA.
Powrzucała tam kilka moich drobiazgów i na chwilę wyszła z kuchni. Gdy tymczasem ja...

Hyc!

Mamo, chodź zobacz!

Jak się fajnie siedzi i je chrupka w szufladzie!

Super!

No dobra, wychodzę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz